wtorek, 8 stycznia 2013

Historia wagowa

Mówią, że osobom ze skłonnością do tycia, po ciąży bardzo ciężko jest schudnąć.
Podobno też kobiety o imieniu Katarzyna często mają problem z otyłością.
Takie i podobne brednie słyszałam będąc jeszcze młodą, ładną i szczupłą dziewczyną.
A jak się słucha i przyjmuje czyjeś przekonania, to się w końcu ma w co się uwierzy.

W wieku 23 lat urodziłam ukochane maleństwo i..... gdy w końcu na chwilę spuściłam z córci
wzrok i spojrzałam w lustro, stwierdziłam hmmm Jestem gruba.

Mówiłam o sobie właśnie w ten sposób "jestem gruba", ale nie mogłam się z tym pogodzić,
chciałam schudnąć ....jednak ciągle miałam jakieś wymówki:
- muszę  jeść, żeby mieć pokarm, więc schudnę jak przestanę karmić piersią.
- nie mam czasu na ćwiczenia i tak jestem wykończona przy dziecku.
- pieniądze na diety cud i siłownię, wolę przeznaczyć dla dziecka.
.........itd, itp.

A moja  historia wagowa przedstawiała się następująco:
Jako nastolatka ważyłam jakieś 48 kg. Na studiach moja normalna waga to było 50 kg.
W dniu porodu ważyłam 64 kg. Klika miesięcy po porodzie 58 - 60 kg.
I odtąd takie wahadełko. Ciągle były jakieś postanowienia, pobożne życzenia, złość na siebie i na innych, ale nic z tego nie pomagało. Raz jeden zastosowałam dietę cud, podobno bardzo dobrą i skuteczną, nie wymienię nazwy, ale ....to ta z gorzką kawą rano i jednym jajeczkiem.
Po trzech dniach schudłam 2 kg, czwartego dnia rano urwał mi się film - zemdlałam. No cóż bywa.
Wniosek był następujący: To nie dla mnie! Ot cała historia odchudzania.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz