czwartek, 31 stycznia 2013

Mimo nadwagi czułam się lekko

Przez kolejny rok wyglądałam właśnie tak :) Pracowałam z wieloma osobami, organizowałam spotkania, szkolenia dla Konsultantek Oriflame. Jeździłam z dziewczynami na szkolenia, spotykałam wielu ludzi, czyli robiłam to co każdy Manager. Im bardziej ludzie akceptowali mnie taką jaka jestem, tym bardziej sama akceptowałam siebie. Zdarzały się osoby, które rzuciły jakąś aluzję w stronę mojej tuszy....wtedy się uśmiechałam, ale w środku kipiałam ze złości. Kiedy takie sytuacje miały miejsce robiłam sobie postanowienia: od jutra jem mniej, nie słodzę herbaty, jeżdżę na rowerze itp. Jutro zawsze było jutrem, takie postanowienia nie wypalają! Jedyną dobrą i wartościowa rzeczą, jaką zrobiłam dla swojego zdrowia, to zaczęłam zażywać nasze wellnesspacki. Dzięki temu byłam zdrowa, więc moje biuro było zawsze otwarte, miałam dużo siły i energii do pracy w biurze, w terenie no i w domu. Śmieszne jest to, że produkty Wellness są w naszych Katalogach od dawna, jednak nigdy wcześniej nie potrafiłam je sprzedać. Dopiero gdy potrzebowałam powera, żeby mieć siły wstać rano, nie usypiać przy biurku i tryskać energią na spotkaniach, stwierdziłam że naprawdę działają, że są warte swojej ceny. Teraz przynajmniej miałam więcej siły i mimo nadwagi czułam się lekko. 

czwartek, 17 stycznia 2013

PRZYMIARKI DO ZMIANY NA LEPSZE

PRZYMIARKI DO ZMIANY NA LEPSZE

Kilka dni temu napisałam o kuracji, którą zastosowałam, żeby pozbyć się zbędnych kilogramów, jednak to nie było takie łatwe. Z perspektywy czasu stwierdzam, że nie było łatwe ponieważ przez całe lata moja podświadomość była programowana na to, że tak ma po prostu być, mam być gruba. Skoro moje otoczenie akceptowało mnie taką jaka jestem, to ja też mogłam się " zaakceptować" ale czy na pewno to była pełna akceptacja? Tego nie jestem pewna, to był raczej stan zaakceptowania swojej wygody i niechęci do podjęcia jakichkolwiek działań zmierzających do utraty wagi.

Zauważyłam u siebie taką tendencję, że im stawałam się grubsza, tym mniej chętnie dawałam sobie pstrykać fotki. Widziałam się w lustrze i jakoś akceptowałam ten widok, ale do zdjęć "pozowałam" niechętnie. Wczesną wiosną 2011r. wybrałam się razem z mężem i dziewczynami, z którymi pracuję, na firmową imprezę. Mój Mąż robił za fotografa i nawet nie wiedziałam, że zrobił mi tak dużo zdjęć. Dopiero w domu zobaczyłam jak bardzo nie wyglądam tak jak myślałam, że wyglądam..... Zasmuciło mnie to, było mi żal, że nie jestem tak szczupła jak moje dziewczyny. Przyjęłam to do świadomości bo moja zaprogramowana podświadomość uspokoiła mój niepokój: taka jesteś, tak ma być i już...

Nie zdawałam sobie z tego sprawy, że wcale nie musiało tak być !

Wiele osób, jak ja wtedy, nie zdaje sobie sprawę z tego że to tylko nasza zaprogramowana podświadomość nie pozwala nam wyjść z tej wygodnej strefy, gdzie nic nie musimy robić.

Aleee... kiedy sobie uświadomisz, że ten mur nie do przeskoczenia, tak na prawdę jest tylko iluzją, kiedy sobie to uświadomisz, możesz osiągną wszystko co zechcesz UŚWIADOM SOBIE TO


wtorek, 15 stycznia 2013

Widzieli drobną puszystą kobitkę :)

To trzy lata po porodzie, jeszcze nie było tak źle, ważyłam wtedy jakieś 57 kg. Ciągle jednak w mojej świadomości widziałam siebie jako grubą osobę. Jestem gruba, jestem gruba....jak się tak myśli i ciągle powtarza, to w końcu podświadomość bierze to za coś oczywistego i do tego się dostosowuje. Potem było już tylko więcej kilogramów. Powiedzmy, ze pogodziłam się ze swoim wyglądem, bo już nawet nie myślałam o odchudzaniu. Myślałam, taka jestem i już. Przeprowadziliśmy się z mężem i córeczką do innej miejscowości, nikt nie znał mnie wcześniej, więc wszyscy nowi znajomi poznali mnie taką i tak mnie widzieli drobną puszystą kobitkę :)

piątek, 11 stycznia 2013

Waga 48 kg

Tak jak pisałam waga 48 kg to dawne dzieje, wtedy jeszcze nie miałam aparatu cyfrowego więc zdjęcie  jest dosyć kiepskie :) Jestem na nim z moim chłopakiem. Miałam 18 lat, oj stare dobre czasy....
Nie musiałam specjalnie dbać o dietę, po prostu to było normalne, że jestem w miarę szczupła.

wtorek, 8 stycznia 2013

Historia wagowa

Mówią, że osobom ze skłonnością do tycia, po ciąży bardzo ciężko jest schudnąć.
Podobno też kobiety o imieniu Katarzyna często mają problem z otyłością.
Takie i podobne brednie słyszałam będąc jeszcze młodą, ładną i szczupłą dziewczyną.
A jak się słucha i przyjmuje czyjeś przekonania, to się w końcu ma w co się uwierzy.

W wieku 23 lat urodziłam ukochane maleństwo i..... gdy w końcu na chwilę spuściłam z córci
wzrok i spojrzałam w lustro, stwierdziłam hmmm Jestem gruba.

Mówiłam o sobie właśnie w ten sposób "jestem gruba", ale nie mogłam się z tym pogodzić,
chciałam schudnąć ....jednak ciągle miałam jakieś wymówki:
- muszę  jeść, żeby mieć pokarm, więc schudnę jak przestanę karmić piersią.
- nie mam czasu na ćwiczenia i tak jestem wykończona przy dziecku.
- pieniądze na diety cud i siłownię, wolę przeznaczyć dla dziecka.
.........itd, itp.

A moja  historia wagowa przedstawiała się następująco:
Jako nastolatka ważyłam jakieś 48 kg. Na studiach moja normalna waga to było 50 kg.
W dniu porodu ważyłam 64 kg. Klika miesięcy po porodzie 58 - 60 kg.
I odtąd takie wahadełko. Ciągle były jakieś postanowienia, pobożne życzenia, złość na siebie i na innych, ale nic z tego nie pomagało. Raz jeden zastosowałam dietę cud, podobno bardzo dobrą i skuteczną, nie wymienię nazwy, ale ....to ta z gorzką kawą rano i jednym jajeczkiem.
Po trzech dniach schudłam 2 kg, czwartego dnia rano urwał mi się film - zemdlałam. No cóż bywa.
Wniosek był następujący: To nie dla mnie! Ot cała historia odchudzania.